Podkarpackie Stowarzyszenie dla Aktywnych Rodzin

Podkarpackie Stowarzyszenie dla Aktywnych Rodzin

TADEUSZ PULCYN.

Stworzyliście Państwo niezależną, apolityczną organizację społeczną, która działa od 10 lat na rzecz dzieci, młodzieży i ich rodzin. Jak powstawało to przedsięwzięcie? 

– Podjęliśmy inicjatywę – mówi Jan – jako grupa znajomych, którzy chcą pomagać podkarpackiej społeczności, jaką współtworzymy (zwłaszcza dzieciom i młodzieży) – w jej wieloaspektowym rozwoju. 

Zaczęliśmy od projektów – nazwijmy to – kulturalno-edukacyjnych. Naszym pierwszym projektem było wydanie książeczki – adresowanej do dzieci w wieku 3-6 lat – „Rzeszowskie spacery dla przedszkolaków”; to ilustrowany mini-przewodnik, w którym znajdują się wierszowane opisy podkarpackich atrakcji kulturalnych, przyrodniczych i historycznych.

W ciągu następnych lat działalności powstawały kolejne projekty, które nie były od siebie oderwane, lecz miały swoją programową ciągłość.

– Dzisiaj – włącza się do rozmowy Monika – obejmujemy działaniem trzy główne obszary, które wzajemnie się przenikają w naszych projektach. Są to kultura i edukacja, prawa człowieka – w szczególności prawa osób niepełnoletnich, w tym żyjących wśród nas migrantów – oraz od 2022 roku wspieranie uchodźców, zwłaszcza z Ukrainy.

Naszą misją jest tworzenie warunków do integrowania i aktywizowania różnych grup społecznych. Tworzymy zespół osób, który potrafi tej misji sprostać, gdyż uzupełniamy się kompetencjami, lubimy swoją pracę i siebie nawzajem. I – jak mówią o nas w okolicy – posiadamy umiejętność konstruktywnego działania blisko (w najbliższym otoczeniu) i patrzenia daleko – w przyszłość. 

– Chcemy – dopowiada Jan – każdej osobie, w całej jej unikalności, umożliwić korzystanie z tego, co oferuje świat oraz wniesienie swojego wkładu w jego rozwój. Poprzez nasze projekty chcemy stwarzać szanse tym młodym ludziom, którzy z różnych powodów – zaniedbań, zachowań ryzykownych (świadomych czy nieświadomych), ale niekiedy po prostu pecha, że nie urodziły się czy nie wychowywały w środowisku uprzywilejowanym – nie miały możliwości rozwijania się na miarę swoich potrzeb, pragnień, aspiracji. 

 

Jakie to projekty ?

– Jednym z nich – relacjonuje dalej Jan – jest program profilaktyczny „Przeskok – ochrona przed uzależnieniami i wykorzystaniem seksualnym”. Ta stowarzyszeniowa inicjatywa – podjęta w porozumieniu z Urzędem Miasta Rzeszowa – skierowana jest nie tylko do rzeszowskiej młodzieży, ale też do ich rodziców, opiekunów, wychowawców i nauczycieli. Jej celem jest zwiększenie świadomości i odporności psychicznej w obliczu współczesnych zagrożeń. Oferujemy m.in. warsztaty dla uczniów w wieku 13–17 lat, szkolenia dla kadry pedagogicznej oraz kampanię informacyjną dla rodziców. Program łączy edukację z realnym wsparciem psychologicznym specjalistów – budującym bezpieczne, wspierające środowisko szkolne. 

Pierwszy etap realizacji projektu odbył się wiosną tego roku. Działania w jego ramach spotkały się z pozytywnym odbiorem zwłaszcza młodzieży. Staraliśmy się w sposób naturalny, nie ex cathedra, lecz inspirująco zobrazować młodym ludziom możliwość budowania własnego potencjału, rozwijania inteligencji emocjonalnej, zdobywania nowych umiejętności i odkrywania talentów. Istotne było ich uczestnictwo w zajęciach warsztatowych, podczas których można się było nauczyć radzenia sobie z wyrażaniem emocji.

Projekt ten dobiega końca. Mamy jednak nadzieję, że znajdą się środki, żeby mógł być kontynuowany w przyszłym roku.

 

Który z projektów na pewno się ostoi?

– Próbę czasu przetrwał integracyjny klub młodzieżowy #Space4Youth. Stwarzamy w nim bezpieczną, otwartą przestrzeń dla młodych ludzi różnych narodowości – w wieku od 14 do 23 lat – mieszkających w Rzeszowie. Mają specyficzne potrzeby, a jednocześnie pewne trudności. Wśród nich są m.in. osoby z orzeczeniami o niepełnosprawności. W lutym minionego roku udostępniliśmy im lokal w centrum miasta, otwarty pięć dni w tygodniu od 13. do 21. W różnych porach dnia przewija się przezeń 60-70 osób. Większość stanowią Polacy i Ukraińcy, ale gościliśmy też w klubie imigrantów edukacyjnych, studentów rzeszowskich uczelni z ponad 20 krajów. W klubowej ofercie jest m.in. wspólne gotowanie obiadów, ale są również – nazwijmy to – warsztaty muzyczne, sportowe, prawno-społeczne, które nie funkcjonują jak oferta klubu w Domu Kultury w wyznaczonych terminach. Po prostu, możesz przyjść w dowolnym momencie i jak chcesz w którymś klubowym kącie śpiewać i grać na gitarze – to proszę bardzo, graj. Inni chętnie posłuchają twojej muzyki, może też skorzystają z twoich instruktorskich umiejętności. Chcesz grać w planszówki, znajdziesz chętnych od zaraz. Otwartość gospodarzy klubu i klubowiczów jest istotna, jeśli chodzi o integrację różnych narodowości dzieci z nastolatkami i młodymi dorosłymi. 

#Space4Youth tętni prawdziwym, realnym – nie iluzorycznym – życiem.

– Nie zamiera też, lecz prężnie funkcjonuje – oznajmia z satysfakcją Monika – nasz pierwotny projekt: „Centrum rozwoju psychofizycznego TUTU” w Rzeszowie. To stała i bezpieczna przestrzeń, gdzie nasze działania obejmują m.in. ukraińskich uchodźców. Wspieramy ich w procesie adaptacji do nowych warunków życia, w utrzymywaniu wzajemnych relacji. Wyrównujemy ich szanse w dostępie do usług związanych z równowagą psychofizyczną po doświadczeniu skutków wojny. Zatrudniamy doświadczonych, certyfikowanych specjalistów. Naszym celem jest długofalowa pomoc terapeutyczna, zwłaszcza zranionym psychicznie – z powodu okrucieństw wojennych – matkom i dzieciom. W projekcie tym uczestniczą także polskie rodziny przyjmujące wojennych uchodźców oraz koleżanki i koledzy ich dzieci, które chodzą z nimi do szkoły. Od maja 2022 roku do marca roku 2025 z naszego wsparcia skorzystało blisko 10 tysięcy osób.

W styczniu tego roku – akcentuje Monika – po zamrożeniu funduszy pomocowych (z których korzystaliśmy) przez prezydenta Donalda Trumpa, trochę okroiliśmy nasze działania, ale po półrocznym zastoju udało nam się odbudować zasoby, nasz twórczy potencjał.

 

W zasobach PSAR jest m.in. projekt „Szkoła, która łączy”. Został on oceniony przez ONZ jako taki, który powinien być implementowany na całym świecie. W czym wyraża się jego wartość?

– Projekt ten – opisuje Jan – opracowali ukraińscy i polscy specjaliści z zakresu psychologii i pedagogiki na podstawie analizy potrzeb konkretnych grup wiekowych, na każdym etapie ich relacji z nauczycielami i pedagogami. Nauczyciele zostali wyposażeni w narzędzia do współpracy z różnorodną kulturowo i społecznie młodzieżą. Dzięki nim potrafią rozpoznać m.in. mobbing rówieśniczy i dyskryminację, i mogą im przeciwdziałać. Pomocne w tym zakresie są prowadzone przez naszych specjalistów warsztaty antydyskryminacyjne, konsultacje indywidualne, podczas których skupiamy się na rozwiązywaniu pojawiających się trudności. Są też warsztaty związane z rozwojem kompetencji rodzicielskich; z uczestniczeniem rodziców i opiekunów w mediacjach między uczniami i nauczycielami.

W ciągu 2 lat funkcjonowania tego projektu udzieliliśmy wsparcia ponad 4 tysiącom uczniów rzeszowskich i okolicznych szkół. W klasach, w których zdarzały się przypadki nagannych uczniowskich zachowań – często wynikających z toksycznych zachowań opiekunów dzieci – po wdrożeniu projektu jego adresaci zaczęli zachowywać się zgodnie z normami społecznymi. Słowem, wartość tego przedsięwzięcia widoczna jest gołym okiem.

Dyrektorka PSAR podkreśla: – Dzięki europejskiemu programowi FAMI (Fundusz Azylu, Migracji i Integracji) możemy kontynuować realizację wspomnianego „Centrum rozwoju psychofizycznego TUTU” i „Szkołę, która łączy”.

 

Wyczytałem w internecie, że PSAR jest jednym z członków założycieli Krajowej Koalicji na rzecz Ochrony Dzieci. Niebawem z inicjatywy tej koalicji ma się odbyć Ogólnopolska Konferencja „Dziecko pokrzywdzone przestępstwem”. Czy PSAR do tej pory podejmował jakieś inicjatywy w tym kontekście?

Tak. Podejmowaliśmy m.in. inicjatywy dotyczące bezpiecznego dzieciństwa – we współpracy z Fundacją Dajemy Dzieciom Siłę, która jest naszym programowym partnerem – w odpowiedzi na wprowadzone w szkołach standardy ochrony dzieci przed przemocą. Ponieważ było dużo wątpliwości zgłaszanych przez nauczycieli i rodziców oraz placówek opiekuńczych, prowadziliśmy szkolenia wyjaśniające, jak te przepisy interpretować i wprowadzać w życie. Notabene, my jeszcze przed tak zwaną Ustawą Kamilka (oficjalnie nazywana nowelizacją Kodeksu rodzinnego; akt prawny mający na celu wzmocnienie ochrony dzieci przed przemocą i zaniedbaniem, który został uchwalony w odpowiedzi na tragiczną śmierć 8-letniego Kamilka z Częstochowy, ofiary znęcania się przez ojczyma) optowaliśmy za tym, aby placówki, które pracują z dziećmi, opracowywały i wdrażały procedury natychmiastowego postępowania w przypadku ich krzywdzenia. Wszystkich dzieci, także dzieci ukraińskich przebywających w naszych szkołach.

Teraz włączyliśmy się w kampanię „Bezpieczne Dzieciństwo” związaną z promowaniem i szerzeniem wiedzy o prawach dziecka. Jej głównym celem jest zwiększenie świadomości na temat ochrony dzieci przed zagrożeniami krzywdzenia oraz promowanie bezpiecznego przeciwdziałania krzywdzeniu przez nauczycieli, rodziców, opiekunów oraz samej młodzieży. 

 

Czy istnieje współpraca stowarzyszenia z samorządem lokalnym? Czy działalność organizacji jest zauważana przez rzeszowskie władze?

– Jesteśmy z pewnością zauważani – mówią na przemian moi rozmówcy – gdyż na przestrzeni całej dekady kilkakrotnie wspólnie z przedstawicielami Ratusza przyjmowaliśmy gości z zagranicy zainteresowanych naszymi projektami, m.in. przedstawicieli ambasadora USA czy ich konsulatu w Krakowie. 

Natomiast finansowo nie jesteśmy wspierani przez lokalny samorząd. 

Owszem, jesteśmy w pewien sposób promowani przez prezydenta Rzeszowa. Gdy ktoś ze świata przyjeżdża do miasta, aby dowiedzieć się jak Polacy pomagają uchodźcom, kierowany jest przezeń pod nasz adres. 

 

Domyślam się, że macie Państwo satysfakcję z tego, co robicie. 

Absolutnie tak – mówi i szefowa PSAR, i dyrektor rozwoju jego programów. Serce rośnie, gdy widzimy nastolatki, które zalęknione, zmarginalizowane przez otoczenie siedziały bezczynnie w domu, a teraz w grupie rówieśników, klubowych przyjaciół śmieją się, nawiązują relacje. Dzwonią do nas nauczyciele i pytają: Kiedy przyjedziecie do naszej szkoły? – Wasza pomoc jest nam wciąż potrzebna – alarmują. Piszą też do nas ludzie z drugiego krańca Polski, że nasze publikacje książkowe są ważnym elementem formacyjnym w ich działalności pomocowej na rzecz rodzin.

Te wypowiedzi, te sygnały płynące do nas: dają nam poczucie, że nasza praca ma sens – puentują – liderzy PSAR.