Nasza młodzież miała dom, ale on nie był niestety bezpiecznym miejscem

Nasza młodzież miała dom, ale on nie był niestety bezpiecznym miejscem

Agata Jabłonowska-Turkiewicz

Jest takie hasło „Bezdomność zaczyna się w domu”. I to, może nie zawsze, ale jest prawdą. Nasza młodzież miała kiedyś jakiś dom, ale ten dom nie był niestety bezpiecznym miejscem. Często była zabierana z tego domu w dzieciństwie, ale nie zawsze, bo w tym domu była przemoc, alkohol, narkotyki, obojętność.

Z Agnieszką Sikorą o młodzieży w kryzysie bezdomności rozmawia Agata Jabłonowska-Turkiewicz.

– Stereotyp osoby w kryzysie bezdomności to brodaty, zaniedbany mężczyzna w średnim wieku, nadużywający alkoholu. Raczej nie wyobrażamy sobie, że sytuacja bezdomności może dotyczyć osób młodych. Działania Fundacji po Drugie pokazują właśnie to wypierane ze świadomości społecznej oblicze bezdomności i uwikłaną w nią młodość. 

– Mam taką nadzieję, że jednak jako społeczeństwo jesteśmy coraz bardziej świadomi pewnych zjawisk i problemów. To jeszcze nie jest ten czas, w którym każdy Polak wie i rozumie, że bezdomność może dotyczyć już osób nastoletnich u progu dorosłego życia, ale jest lepiej niż piętnaście lat temu, kiedy rozpoczynaliśmy naszą działalność. Mam również nadzieję, że jako organizacji udało nam się dołożyć cegiełkę do zwiększenia tej świadomości poprzez aktywność medialną, ale przede wszystkim poprzez codzienną, nie zawsze łatwą pracę z młodzieżą. Na uwagę zasługuje nasza działalność rzecznicza – staramy się docierać do urzędników, decydentów, posłanek i posłów, ministerstw i alarmujemy o problemie – jest młodzież bezdomna i wymaga to systemowych rozwiązań ze strony państwa! Nie powinno dochodzić do sytuacji, w której młody człowiek zostaje bez dachu nad głową, tuła się po znajomych lub w sytuacji skrajnej ląduje na ulicy.

– Co wydarzyło się w życiu tych młodych ludzi zanim zgłosili się do Fundacji po Drugie? Chodzi mi o jakieś punkty wspólne w biografii waszych podopiecznych, które doprowadziły ich do bezdomności.

– Jest takie hasło „Bezdomność zaczyna się w domu”. I to, może nie zawsze, ale jest prawdą. Nasza młodzież miała kiedyś jakiś dom, ale ten dom nie był niestety bezpiecznym miejscem. Często była zabierana z tego domu w dzieciństwie, ale nie zawsze, bo w tym domu była często przemoc, alkohol, narkotyki, obojętność Czyli ten powód bezdomności to dom, który nie jest taki, jaki powinien być. Ale też muszę zauważyć, że trafia do nas młodzież, która miała dom bezpieczny i dobry, w którym nikt ich nie zaniedbywał, w którym starano się dziecko wspierać, a mimo to znalazło się ono na ulicy, bo pojawiły się w jego życiu narkotyki, wcześniej niezdiagnozowane problemy zdrowia psychicznego. Ta rodzina niestety nie została w odpowiednim momencie zaopiekowana, dziecko nie trafiło do dobrego specjalisty albo pomoc pojawiła się zbyt późno i trudności nabrzmiały.

– Czyli jak zazwyczaj bywa – to my, dorośli, jesteśmy odpowiedzialni za to, że nastolatek znajduje się na ulicy.

– Wydaje mi się, że szukanie winnych może zaprowadzić nas donikąd. Każda historia ma swoje drugie dno, to są często bardzo skomplikowane sprawy. Jeśli na przykład spotykam się z matką chłopca, który do nas trafił, bo nie miał właściwej opieki rodzicielskiej i dowiaduję się, że ta matka wychowała się w domu dziecka, to powstrzymuję się od szybkich osądów. Ona nie miała gdzie się nauczyć, jak być dobrą matką. Z drugiej strony można powiedzieć – jest dorosłą kobietą, powinna się tego nauczyć, powinna się postarać. Może próbowała, ale to nie wyszło? Osoba, która nie otrzymała miłości w dzieciństwie, na pstryknięcie palcem nie stanie się dorosłym, który zapewni wsparcie swojemu dziecku. Dlatego zamiast szukać winnych problemu, powinniśmy się zastanowić, jak go rozwiązać.

– Jakie zatem macie propozycje pomocy dla młodych osób w kryzysie bezdomności?

– Kiedy zakładaliśmy fundację, nie wiedzieliśmy, że będziemy pracować z młodzieżą doświadczającą bezdomności. Planowaliśmy wspierać młode osoby opuszczające placówki resocjalizacyjne. Wyobrażaliśmy sobie, że będą one potrzebowały asystentury, pomocy psychologicznej, może jakiegoś wsparcia rzeczowego. Wówczas nie wiedzieliśmy jeszcze, że ta młodzież będzie potrzebowała czegoś tak podstawowego jak przysłowiowy dach nad głową. Ci młodzi ludzie, opuszczając np. zakłady poprawcze, nie mieli po prostu dokąd pójść i gdzie zamieszkać. Zaczęliśmy więc organizować miejsce pobytu dla tej właśnie grupy. Potem zaczęły do nas trafiać osoby nie tylko po pobycie w placówkach resocjalizacyjnych, ale też w ośrodkach socjoterapeutycznych czy domach dziecka albo z doświadczeniem pobytu w rodzinach zastępczych. A na końcu trafiały do nas osoby, które nie były nigdy związane z żadnym systemem wychowawczo-opiekuńczo-resocjalizacyjnym. Były po prostu zmuszone z różnych powodów opuścić swój dom rodzinny. Jeśli były pełnoletnie, schronienie mogły znaleźć np. w noclegowniach bądź schroniskach dla dorosłych osób bezdomnych, jednak uznaliśmy, że nie znajdą tam wystarczającego wsparcia. 

– A czego konkretnie ci młodzi ludzie potrzebowali?

– Według nas powinni otrzymać inną ofertę, która, poza propozycją zamieszkania, będzie uwzględniała działania wychowawcze, umożliwiała naukę, rozwój zainteresowań, która pozwoli im uwierzyć w siebie i zawalczyć o zmianę losu. Zaprosiliśmy ich do mieszkań, dając bardzo duże pole samodzielności, jednak z czasem okazało się, że nie wszyscy uczestnicy naszego wsparcia są na nią gotowi. Obecnie osoby, które się do nas zgłaszają, trafiają najpierw do domu, gdzie jest stale obecna osoba dorosła – opiekun. Jest potrzebny po to, żeby ten młody człowiek pierwszy raz w życiu zbudował z osobą dorosłym relację opartą na zaufaniu, czasami też po to, aby przypomnieć o obowiązkach i codziennych czynnościach – przygotowaniu posiłków, wysypianiu się, zakupach, wizytach lekarskich. On wprowadza pewne zasady i je egzekwuje. Dopiero po takim pobycie w naszym domu, młoda osoba może trafić do mieszkania, gdzie stale obecnego opiekuna już nie ma.

– Młode osoby muszą też dysponować jakimiś finansami, aby zamieszkać w takim mieszkaniu?

– Tak. Zwykle partycypują w kosztach, jeśli ukończyły edukację i mają pracę.

– Wspomnijmy o Punkcie Pomocowym, do którego może się zgłosić każda osoba potrzebująca wsparcia.

– Działa codziennie na warszawskim Powiślu od poniedziałku do czwartku w godzinach 10.00-17.00. Każdy, kto tam dotrze, zostanie wysłuchany i w miarę swoich potrzeb będzie mógł skorzystać z porad naszych specjalistów – psychologa, terapeuty uzależnień, doradcy zawodowego czy pracownika socjalnego. Każda osoba (mająca 18-25 lat) znajdująca się w sytuacji bezdomności lub przewidująca, że może się nią stać, na pewno nie zostanie odesłana z przysłowiowym kwitkiem. Jeśli są dostępne miejsca w naszym domu, zostanie do niego zaproszona. Nasz „mikroświat po Drugie”, bo tak nazywamy cały obszar naszych działań, ciągle się zmienia, rozwija, bo zmienia się świat i potrzeby młodych ludzi. Słuchamy ich z uwagą i wychodzimy naprzeciw ich potrzebom. Niedawno otworzyliśmy Dom dla Młodych Mam, aby nastoletnie matki pozbawione wsparcia w najbliższym otoczeniu, mogły w bezpiecznych warunkach opiekować się swoimi dziećmi.

– Z jakimi trudnościami się spotykacie, organizując taką całodobową, wielopłaszczyznową pomoc dla młodzieży, której problemy być może inni zlekceważyli?

 

– Wielkim wyzwaniem są młodzi ludzie, z którymi pracujemy. My chcemy im pomóc, ale nie zawsze osoba, która się do nas zgłasza, jest w stanie naszą pomoc przyjąć i z niej skorzystać. Każdy uczestnik naszego wsparcia to osoba z inną historią, wymagająca innego podejścia. Od kogoś możemy wymagać na dzień dobry bardzo wiele, od innego mniej, tak aby na samym początku się nie poddał, nie zagubił. Docierają do nas młodzi ludzie, którzy zasadniczo bardzo zawiedli się na dorosłych i im nie ufają. Musimy się zatem mocno starać, żeby uwierzyli, że naprawdę chcemy dla nich dobrze, że jeśli mówimy, że coś robią źle, to nie dlatego, żeby im dokuczyć, ale żeby wskazać inny, lepszy dla nich kierunek działań. 

Drugi obszar wyzwań czy trudności to samo prowadzenie organizacji pozarządowej – pozyskiwanie środków na działalność, ogromna biurokracja, która nam towarzyszy na każdym etapie działań, ogromne wymagania wobec pracowników, którzy nie są przecież specjalistami w każdej dziedzinie – prawa, finansów, marketingu, socjologii i psychologii. Mimo tych trudności nie poddajemy się i działamy od piętnastu lat.

– Pani czasami o podopiecznych mówi „nasze dzieci”. Zamiast kolejnej placówki resocjalizacyjnej czy instytucji, stworzyliście dom. Czy nawiązujecie Państwo relacje na dłużej, czy wiecie, jaki los spotyka waszych podopiecznych po oddaleniu się od Fundacji po Drugie?

– Staramy się budować bliską, wiarygodną i solidną relację z młodzieżą, ale nie chcemy być zastępczymi matkami czy ojcami. Niektórzy faktycznie zwracają się do nas bardziej familiarnie, nie mamy nic przeciwko temu. Czasem ktoś, kto korzystał z naszego wsparcia, ale już się usamodzielnił, wpada do nas z dobrymi wieściami – zaproszeniem na ślub czy pokazać nam swoje dziecko. To bardzo miłe chwile dla nas, które też dowodzą, że odegraliśmy ważną rolę w życiu tych młodych ludzi. 

– Na co powinniśmy zwrócić uwagę jako dorośli, aby do takich skrajnych przypadków jak bezdomność młodzieży nie dochodziło.

– Przede wszystkim trzeba być uważnym, nie odwracać wzroku od problemu. Jako dorośli mamy tendencję, aby próbować „naprawiać” dziecko. Często sami potrzebujemy pomocy, ale akurat do tego trudno jest się nam przyznać. Żeby być wspierającym dorosłym dla nastolatka, trzeba być szczerym wobec siebie, trzeba umieć przyznać się do błędów. Nie chodzi o jakieś samobiczowanie, ale świadomość swoich mocnych i słabych stron. Czasami, zanim wyślemy dziecko do psychiatry czy psychologa, powinniśmy rozważyć taką pomoc również dla siebie. 

– Dziękuję za rozmowę!

 

Agnieszka Sikora – założycielka Fundacji po Drugie, wspierającej młodzież w kryzysie bezdomności; dziennikarka, pedagożka, organizatorka pomocy społecznej; laureatka tegorocznej edycji konkursu Warszawianka Roku.

 

Wyniki Ogólnopolskiego badania liczby osób bezdomnych – Edycja 2024

Liczba osób w kryzysie bezdomności w Polsce

W momencie realizacji badania zdiagnozowano 31 042 osób w kryzysie bezdomności, w tym 80% to mężczyźni (24 880 osoby), a 20% to kobiety (6 162 osoby). Ponadto, osoby poniżej 18. roku życia stanowią 5% (1 524) ogólnej liczby osób w kryzysie bezdomności i wśród tych młodych osób proporcje wg płci rozkładają się po połowie.

W porównaniu z danymi z poprzednich ogólnopolskich badań w tym zakresie, na przestrzeni ostatnich siedmiu (7) lat liczba osób w kryzysie bezdomności w Polsce waha się pomiędzy 30. tysiącami (badanie z 2019 r.) a 33. tysiącami (badanie z 2017 r.) i wynosi obecnie 31 tysięcy (badanie z 2024 r.). Nastąpił wzrost liczby kobiet w kryzysie bezdomności, a spadek liczby mężczyzn.

* https://www.gov.pl/web/rodzina/wyniki-ogolnopolskiego-badania-liczby-osob-bezdomnych