„Uwięzieni w słowach rodziców” Recenzja książki Agnieszki Kozak i Jacka Wiśniewskiego

„Uwięzieni w słowach rodziców”  Recenzja książki Agnieszki Kozak i Jacka Wiśniewskiego

Agata Jabłonowska-Turkiewicz

 

„Uwięzieni w słowach rodziców. Jak uwolnić się od zaklęć, które rzucono na nas w dzieciństwie"

Książka „Uwięzieni w słowach rodziców” to opowieść o tym, jak słowa, które słyszymy w dzieciństwie, budują naszą tożsamość, jak wpływają na nasze życie, relacje z ludźmi, jak zamrażają nasze emocje, usztywniają jak gorset, blokują radość życia i nie pozwalają działać zgodnie z własnymi możliwościami. 

To opowieść jak niewinne „stać cię na więcej”, kierowane do nas w dzieciństwie, zamienia nasze dorosłe życie w piekło poprawiania – projektów w pracy, siebie i bliskich, bo przecież zawsze można zrobić coś lepiej, można być lepszym, inni też powinni być. Wydaje się, że dość neutralny komunikat, który prawdopodobnie w opinii wypowiadającego go dorosłego, miał zmobilizować dziecko do działania, powtarzany regularnie, doprowadza do sytuacji, że bierzemy udział w wyścigu, który nie ma mety. Nigdy przecież nie jest wystarczająco dobrze, cytując autorów: „nie można się rozsiąść w fotelu tu i teraz, ponieważ trzeba się bardziej postarać, by móc rozgościć się w satysfakcji z własnego życia”. 

Istotne w książce Agnieszki Kozak i Jacka Wasilewskiego jest to, że próbują dotrzeć do powodów, jakimi kierują się rodzice, wypowiadając swoje „zaklęcia”. Zwracają uwagę na fakt, że prawdopodobnie sami byli w dzieciństwie nimi „obdarowywani”. W przypadku „stać cię na więcej” może też chodzić o budowanie swojej wysokiej pozycji poprzez osiągnięcia dziecka, które musi wygrywać dla rodzica niczym koń na wyścigach, o pokazywanie swojej władzy i kontroli – to ja wiem lepiej, ja jestem trenerem, a dziecko ma mnie słuchać. Na końcu tego „stać cię na więcej” czy też „musisz się bardziej postarać” stoi samotność i pustka, zarówno po stronie wypowiadającego słowa rodzica, jak i starającego się sprostać jego wymaganiom dziecka. 

Potraktowanie książki „Uwięzieni w słowach rodziców” jak poradnika byłoby uproszczeniem. Choć jej podtytuł brzmi Jak uwolnić się od zaklęć, które rzucono na nas w dzieciństwie, to nie daje ona prostych recept na odmianę życia, bardziej uświadamia potencjalne powody, które stoją za naszymi zachowaniami czy decyzjami. Ciekawy w książce jest też kontekst społeczny „zaklęć”. Przy okazji formuły „stać cię na więcej” autorzy odwołują się do historii Andrieja Stachanowa, górnika z kopalni Centralnaja-Irmino, który w 1935 roku wykonał 1475% normy. Stał się „przyjacielem” władzy radzieckiej, która z jednej strony zapewniła mu dostatnie życie i wysokie stanowiska urzędnicze, z drugiej skłoniła do rozstania z żoną, ponieważ nie okazywała należytego szacunku wobec ustroju bolszewickiego. Stachanow, jeżdżąc od zakładu do zakładu i mówiąc „towarzysze, stać was na więcej”, dostał udaru mózgu i resztę życia spędził w ośrodku dla nerwowo chorych. Później wyszły też na jaw fakty, które jednoznacznie wskazywały, że jego wyczyn to fikcja, że na normę, którą wyrobił, pracowały też inne osoby, że był po prostu pionkiem w rękach władzy. Jego historia to odzwierciedlenie sytuacji, że chcąc spełniać cudze oczekiwania, tracimy kontakt ze sobą i łatwo nami manipulować. Każdy rodzic musi pamiętać, że oczekując od córki, że „będzie grzeczna”, a od syna, że „nie będzie beksą”, gwarantuje sobie chwilowy spokój i satysfakcję z posiadania „bezproblemowego” dziecka. W dłuższej perspektywie ta córka może na przykład łatwo stać się ofiarą przemocy, bo skoro od dzieciństwa była uczona, że powinna być uległa, nie okazywać złości, nie przeciwstawiać się, to nie zrobi tego również w sytuacji krzywdzenia w wieku dorosłym. Syn, któremu nigdy nie można było płakać, może wreszcie „pęknąć”, długo skrywane emocje mogą wybuchnąć ze zdwojona siłą, wtedy też w desperacji łatwiej sięgnąć po używki.

W książce autorzy omawiają szczegółowo czternaście „zaklęć”. Zwróciłam uwagę na trzy z nich, bo wydaje mi się, że są używane nie tylko w sferze prywatnej i rodzinnej, ale też społecznej. Żyjemy w kulturze, która wywiera na nas presję bycia idealnymi w każdej dziedzinie życia. My – kobiety mamy być grzeczne, a mężczyźni dzielni, wszyscy musimy się ciągle bardziej starać, żeby zadowolić… No właśnie kogo? Jako dzieci mieliśmy uszczęśliwiać rodziców/opiekunów, jako dorośli pracodawców (w książce autorzy odnoszą się też do realiów pracy w firmie Amazon, gdzie człowiek jest tylko trybikiem w maszynie i najważniejsza jest jego wydajność).

Końcowy rozdział książki daje nadzieję. Są słowa, które neutralizują moc zaklęć: dziękuję, przepraszam, proszę, wybieram, obiecuję, doceniam, wybaczam. I nie chodzi o to, aby automatycznie podporządkować się np. nakazowi ojca „natychmiast przeproś matkę” albo matki „podziękuj ojcu, tak wiele dla ciebie zrobił”. Wypowiedziane świadomie, z przekonaniem, płynące z serca spowodują, że uwolnimy się od przeszłości i zyskamy przestrzeń dla teraźniejszości.