Zdrowie to nie opcja dodatkowa. Dlaczego edukacja zdrowotna powinna być obowiązkowa

Zdrowie to nie opcja dodatkowa. Dlaczego edukacja zdrowotna powinna być obowiązkowa

Agnieszka Walendzik-Ostrowska

Profilaktyka zdrowotna w Polsce wciąż napotyka liczne bariery systemowe i społeczne. Choć powszechnie uznaje się, że stanowi ona jedno z najskuteczniejszych narzędzi w zapobieganiu chorobom oraz budowaniu dobrostanu jednostek i całych społeczności, jej rola w systemie edukacji przez wiele lat była marginalizowana. 

Instytucje formalnie odpowiedzialne za promocję zdrowia nie zawsze realizowały swoje zadania w sposób spójny i długofalowy, a działania miały często charakter incydentalny, a nie systemowy. Przełomem miało być wprowadzenie do szkół od września 2025 roku przedmiotu „edukacja zdrowotna”. Jego celem jest wyposażenie dzieci i młodzieży w wiedzę, umiejętności oraz postawy umożliwiające świadome i odpowiedzialne dbanie o zdrowie własne oraz innych osób. Program, rozpisany na 11 obszarów tematycznych, obejmuje zagadnienia związane z profilaktyką chorób cywilizacyjnych, zdrowiem psychicznym, aktywnością fizyczną, prawidłowym żywieniem, bezpieczeństwem, zdrowiem seksualnym oraz kształtowaniem kompetencji społecznych i emocjonalnych. To podejście zgodne z nowoczesnym, holistycznym rozumieniem zdrowia – jako dobrostanu fizycznego, psychicznego i społecznego. Niestety, przedmiot ten ma charakter nieobowiązkowy, co oznacza, że rodzice mogą zrezygnować z udziału dziecka w zajęciach. Dodatkowo część środowisk konserwatywnych, w tym przedstawiciele Kościoła katolickiego, podjęły działania zniechęcające do uczestnictwa w lekcjach. Z danych udostępnianych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej wynika, że większość rodziców wykorzystała fakt fakultatywności zajęć i w efekcie w lekcjach edukacji zdrowotnej brało udział zaledwie około 30% dzieci. W szkołach podstawowych frekwencja była nieco wyższa i wyniosła 40,3%, a w ponadpodstawowych 12,8%. Najwięcej kontrowersji wzbudzają jak zwykle treści dotyczące zdrowia seksualnego. Warto jednak podkreślić, że rzetelna edukacja seksualna nie polega na promowaniu określonych postaw, lecz na przekazywaniu wiedzy o rozwoju psychoseksualnym, granicach, bezpieczeństwie, odpowiedzialności i relacjach. Badania jednoznacznie pokazują, że profesjonalna edukacja seksualna sprzyja dojrzewaniu emocjonalnemu, ogranicza zachowania ryzykowne i zwiększa poczucie bezpieczeństwa młodych ludzi, a jej brak zwiększa z kolei ryzyko niechcianych ciąż, chorób przenoszonych drogą płciową, przemocy seksualnej i problemów emocjonalnych. 

Nie ma wątpliwości co do tego, że brak systemowej edukacji zdrowotnej niesie poważne konsekwencje. Wśród nich można wymienić pogarszający się stan zdrowia fizycznego i psychicznego społeczeństwa, niski poziom alfabetyzmu i kompetencji zdrowotnych, wzrost zachorowań na choroby cywilizacyjne oraz rosnące koszty ochrony zdrowia. Skala problemów zdrowotnych Polek i Polaków pokazuje, jak pilna jest potrzeba działań profilaktycznych. Na nadciśnienie tętnicze – chorobę w dużej mierze zależną od stylu życia – cierpi około 10 milionów dorosłych, a choroby układu krążenia pozostają główną przyczyną zgonów w Polsce. Rośnie niepokojąco liczba osób z nadwagą i otyłością – według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2019 roku 56,6% osób powyżej 15. roku życia miało nadwagę lub otyłość. Według szacunków NCD Risk Factor Collaboration w Polsce w 2025 roku otyłość będzie dotyczyć 25,9% kobiet i 30,3% mężczyzn w wieku 20 lat lub więcej. Lobstein i in. prognozują z kolei, że w roku 2035 ponad 35% dorosłych mężczyzn (w wieku 20 lat lub więcej) i ponad 25% dorosłych kobiet w Polsce będzie otyłych. Prognozy te są bardzo pesymistyczne, co oznacza poważne konsekwencje zdrowotne i ekonomiczne.

Problemem zdrowotnym o dużym natężeniu i wymagającym pilnych działań jest kwestia zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży. Badanie PISA, przeprowadzone w 2024 roku wśród 15-latków z 25 krajów Unii Europejskiej, wskazuje, że 71% dzieci jest zadowolonych z życia (samoocena powyżej 5 na 10) – ale w Polsce ten wskaźnik jest jednak jednym z najniższych w Europie i plasuje nasz kraj na przedostatnim miejscu – odsetek polskich 15-latków zadowolonych z życia wynosi 64%. Znaczących danych dotyczących skali występowania zaburzeń psychicznych wśród dzieci i młodzieży dostarcza także badanie EZOP II, zrealizowane przez Instytut Psychiatrii i Neurologii. Wyniki opublikowane w 2021 roku nie tylko ukazują rozmiar i nasilenie problemu, lecz także zwracają uwagę na nierówności w zakresie dostępu do ochrony zdrowia psychicznego oraz ich uwarunkowania społeczno-demograficzne. W grupie najmłodszych dzieci, poniżej 6. roku życia, najczęściej diagnozowanymi trudnościami są zaburzenia emocjonalno-afektywne, adaptacyjne oraz problemy w obszarze komunikacji społecznej i interakcji z otoczeniem. Szacuje się, że różnego rodzaju zaburzenia rozwojowe dotyczą ok. 16% dzieci w tej grupie wiekowej, co odpowiada blisko 420 tysiącom chłopców i dziewczynek. Wśród starszych dzieci (7–11 lat) obecność bieżących zaburzeń psychicznych stwierdzono u 11% badanych, natomiast w grupie młodzieży w wieku 12–17 lat – u 15,4%, co odpowiada ok. 568 tysiącom osób. Największe nasilenie problemów obserwuje się wśród nastolatków w wieku 16–17 lat.

W dbaniu o zdrowie i postawach prozdrowotnych bardzo istotne jest osobiste zaangażowanie i poczucie odpowiedzialności. Tymczasem, jak wynika z badań CBOS, większość z nas (56%) ma przekonanie, że obowiązek ochrony zdrowia spoczywa głównie na instytucjach państwa. W porównaniu z latami 2012 i 2016 zanotowano znaczny wzrost liczby badanych twierdzących, że to przede wszystkim państwo i jego odpowiednie władze powinny troszczyć się o zdrowie obywateli (odpowiednio 20 i 41%). Co prawda w międzyczasie doświadczyliśmy pandemii Covid-19, w zwalczaniu której rola instytucji państwowych była ogromna i to ich działania w znacznej mierze określały kierunki i zasady walki z pandemią. Niemniej wyniki te pokazują, że coraz liczniejsza grupa Polaków i Polek oczekuje, że to państwo weźmie odpowiedzialność za ich zdrowie i zaproponuje oraz zorganizuje odpowiednie działania. Mając na uwadze fakt, że pierwszym środowiskiem socjalizacji, w tym wzorów zachowań zdrowotnych, jest rodzina, tego typu przekonania rodziców nie sprzyjają budowaniu u dzieci poczucia, że ich zdrowie zależy od nich samych. W tym kontekście szkoła staje się jedynym środowiskiem wychowawczym, które może systemowo i powszechnie wpływać na rozwój kompetencji zdrowotnych młodego pokolenia. To właśnie w jej przestrzeni można uczyć rozróżniania zachowań prozdrowotnych i ryzykownych, analizowania konsekwencji wyborów oraz budowania realistycznych przekonań zdrowotnych.

Przedmiot „edukacja zdrowotna” daje możliwość pracy nie tylko nad wiedzą, lecz także nad postawami, przekonaniami i kompetencjami psychospołecznymi. W oparciu o modele teoretyczne, takie jak np. Model Przekonań Zdrowotnych (Health Belief Model), można uczyć młodzież analizy ryzyka, rozpoznawania barier oraz wzmacniania poczucia własnej skuteczności. Kluczowe jest również rozwijanie umiejętności komunikacyjnych, empatii, asertywności i krytycznego myślenia – ponieważ to one stanowią fundament odpowiedzialnych decyzji zdrowotnych. Edukacja zdrowotna powinna być w związku z tym przedmiotem obowiązkowym, ponieważ dotyczy obszaru fundamentalnego – zdrowia i życia człowieka. W przeciwieństwie do wielu innych treści szkolnych nie jest ona wyłącznie elementem wiedzy ogólnej, lecz bezpośrednio przekłada się na codzienne decyzje, bezpieczeństwo oraz jakość życia jednostki i całego społeczeństwa. Poniżej kilka dodatkowych argumentów za tą tezą.

Po pierwsze, współczesne problemy zdrowotne w Polsce mają w dużej mierze charakter cywilizacyjny i są związane ze stylem życia. Choroby układu krążenia, otyłość, cukrzyca typu 2 czy zaburzenia psychiczne nie pojawiają się nagle – są efektem utrwalonych nawyków, sposobu odżywiania, braku ruchu, przewlekłego stresu czy sięgania po używki. Skoro zachowania zdrowotne kształtują się już w młodym wieku, szkoła powinna systemowo uczyć, jak podejmować świadome i odpowiedzialne decyzje. Dobrowolność w tym obszarze oznacza, że część dzieci i młodzieży zostanie pozbawiona możliwości kształtowania podstawowych kompetencji zdrowotnych.

Po drugie, edukacja zdrowotna wyrównuje szanse. Nie wszystkie dzieci dorastają w środowiskach, w których rozmawia się o zdrowiu psychicznym, seksualnym czy profilaktyce chorób. Nie wszyscy rodzice posiadają rzetelną wiedzę i umiejętności, aby ją przekazać. Szkoła – jako instytucja powszechna – może zapewnić każdemu uczniowi dostęp do sprawdzonych, opartych na nauce informacji. Obowiązkowy charakter przedmiotu gwarantuje równość dostępu do wiedzy, która chroni zdrowie i życie. Trzeba też podkreślić, że w dyskusjach o prawach rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnym światopoglądem umyka często fakt, że dzieci także mają swoje prawa – w tym prawo do wiedzy i rzetelnej, opartej na nauce edukacji oraz prawo do bezpiecznego rozwoju. 

Po trzecie, zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży wymaga dziś szczególnej troski. Wzrost liczby zaburzeń lękowych, depresyjnych czy problemów adaptacyjnych pokazuje, że młodzi ludzie potrzebują narzędzi do radzenia sobie ze stresem, budowania relacji i rozumienia własnych emocji. Edukacja zdrowotna może uczyć rozpoznawania sygnałów kryzysu, szukania pomocy oraz wspierania innych. W sytuacji, gdy problemy psychiczne pojawiają się coraz wcześniej, brak obowiązkowej edukacji w tym zakresie jest poważnym zaniedbaniem.

Po czwarte, przedmiot ten nie ogranicza się do przekazywania informacji. Jego istotą jest kształtowanie postaw, poczucia sprawstwa i odpowiedzialności za własne zdrowie. W społeczeństwie, w którym rośnie przekonanie, że za zdrowie odpowiada głównie państwo, szczególnie ważne jest wzmacnianie świadomości indywidualnej roli w profilaktyce. Obowiązkowa edukacja zdrowotna buduje kulturę troski o siebie i innych, a także uczy, że codzienne wybory mają długofalowe konsekwencje.

Nie bez znaczenia jest również aspekt ekonomiczny. Inwestowanie w profilaktykę i kompetencje zdrowotne dzieci i młodzieży przynosi w przyszłości wymierne korzyści – zmniejsza koszty leczenia chorób przewlekłych, ogranicza absencję w pracy, poprawia produktywność społeczeństwa. Edukacja zdrowotna to zatem nie wydatek, lecz długoterminowa inwestycja w kapitał ludzki.

Wreszcie, obowiązkowy charakter przedmiotu chroni go przed ideologicznymi sporami i uznaniowością. Zdrowie nie jest kwestią światopoglądu, lecz dobrem wspólnym. Rzetelna, oparta na wiedzy naukowej edukacja – także w zakresie zdrowia seksualnego – zwiększa bezpieczeństwo młodych ludzi, zmniejsza skalę zachowań ryzykownych i sprzyja odpowiedzialności.

Edukacja zdrowotna powinna więc stać się trwałym, obowiązkowym elementem systemu oświaty. Jeśli szkoła ma przygotowywać do dorosłego życia, nie może pomijać tego, co stanowi jego fundament – umiejętności dbania o własne zdrowie fizyczne, psychiczne i społeczne.  

 
Bibliografia na stronie internetowej oraz dostępna w redakcji.

dr Agnieszka Walendzik-Ostrowska – pedagożka, seksuolożka, psychoterapeutka, pracuje na Wydziale Pedagogicznym Uniwersytetu Warszawskiego oraz w Akademii Humanitas w Sosnowcu; jest związana z Towarzystwem Rozwoju Rodziny oraz krakowskim Stowarzyszeniem Profilaktyki Zdrowotnej „Jeden Świat”.