Zmień życie, nie klimat. Tożsamość po przejściu na minimalizm

Zmień życie, nie klimat. Tożsamość po przejściu na minimalizm

Maria Engler

W przestrzeni publicznej coraz więcej słychać opinii, że współczesny świat znalazł się w punkcie krytycznym i stoi na skraju katastrofy klimatycznej. Częściowo odpowiadamy za taki stan rzeczy, niszcząc planetę codziennymi działaniami, m.in. nadmiernym konsumpcjonizmem. Na przeciwnym jego biegunie stoi minimalizm.

O minimalizmie mówi się nie tylko w odniesieniu do ograniczenia liczby posiadanych przedmiotów, gadżetów i dóbr, ale także do pewnego rodzaju postawy, w której świadomie decydujemy się na ograniczenie własnych dążeń, pragnień i wrażeń.

Chcieć mniej

 

Współcześnie wielu ludzi narzeka na ciągły brak czasu. Nasze kalendarze wypełnione są po brzegi, a listy spraw do załatwienia stają się coraz dłuższe. Nieliczni, których ten problem nie dotyczy, często boją się do tego przyznać. Stereotyp głosi, że wolnym czasem dysponują wyłącznie ludzie bardzo bogaci bądź nieudolni.

Kolejnym popularnym przekonaniem jest to, że powinniśmy posiadać jak najwięcej. Chcemy mieć większe mieszkanie, a kiedy udaje się spełnić to pragnienie, zaczynamy marzyć o dużym domu. Lepszy samochód, więcej ubrań, podróże i luksusowe gadżety to marzenia wielu z nas.

Trudno się temu dziwić, ponieważ jesteśmy w ten sposób programowani od najmłodszych lat. Wiele mówi się o tym, by jak najwięcej uczyć się i pracować, a mniej o tym, jak ważny jest odpoczynek, relaks i zapewnianie sobie wolnej przestrzeni na to, by po prostu być. Zrozumienie, jak wiele czasu poświęciliśmy, by gromadzić, a jak mało na to, by poznać samych siebie i swoje prawdziwe pragnienia, bywa bolesne.

Minimaliście wystarcza to, co ma. Sprzeciwia się konsumpcjonizmowi, stawia na prostotę. Uważa, że „dodawanie” przynosi wyłącznie krótkotrwałą radość. Wobec tego decyduje się na „odejmowanie”, zauważając, że to właśnie stawianie sobie granic, pozbywanie się rzeczy i eliminowanie nadmiaru wrażeń prowadzi do większej równowagi i prawdziwego poznania tego, czego naprawdę potrzebujemy.

O minimalizmie można więc mówić zarówno w kontekście estetyki, projektowania wnętrz, ale i postawy oraz filozofii. Czasem zdarza się, że rodziny od lat żyją w duchu minimalizmu i nurt ten staje się naturalny dla kolejnych pokoleń. Częściej jednak świadomie decydujemy się na przejście na minimalizm. Zwykle dzieje się to wtedy, gdy czujemy się nadmiernie obciążeni, przytłoczeni, zapracowani i zmęczeni pędem oraz nadmiarem. To właśnie wtedy wielu ludzi rozpoczyna poszukiwanie prostoty i dokonuje wielkich porządków – w sferze materialnej, w mieszkaniu, w umyśle, ciele i relacjach.

Ograniczenie liczby posiadanych rzeczy 

 

 Pozbywanie się rzeczy jest czymś, co najbardziej kojarzy się z minimalizmem. To może być bolesnym doświadczeniem, jednak po przełamaniu początkowych oporów wiele osób szybko przekonuje się, że wysiłek był wart podjęcia.

Wielu z nas zastanawia się, co to znaczy, że dana rzecz jest niezbędna. W codziennym funkcjonowaniu niezbędne są przedmioty zapewniające bezpieczeństwo, ochronę przed warunkami zewnętrznymi, służące do przygotowywania i spożywania jedzenia oraz utrzymywania higieny. Oznacza to, że wszystko, co znajduje się poza tą listą, można postrzegać jako opcjonalne. Warto sobie o tym przypominać w sytuacjach, w których w człowieku budzi się przekonanie o tym, że „musi” coś mieć.

W naszych mieszkaniach znajdują się setki rzeczy, które nie są nam potrzebne, jednak nie chcemy bądź nie potrafimy się z nimi rozstać. Są to rzeczy, które trzymamy na wszelki wypadek, rzeczy, o których zapomnieliśmy, które kupiliśmy pod wpływem impulsu lub które okazały się mało trafionym prezentem. Wszystkie te przedmioty przetrzymujemy, zabieramy w podróże, zabezpieczamy. Wymaga to naszej pracy, energii i przestrzeni. Szafy wypełnione zużytym sprzętem AGD, poplątanymi kabelkami, ładowarkami, stare płyty CD, nienoszone od lat ubrania i buty, narzędzia, materiały biurowe, stare dokumenty, rachunki, zeznania podatkowe, zabawki, którymi nikt się nie bawi, sztuczne kwiaty, nadmiar ozdób, nieużywane akcesoria samochodowe i sportowe, przeterminowane lekarstwa – to wszystko otacza nas na co dzień.

Wiele osób w pewnym momencie uświadamia sobie, że mniej rzeczy to mniej stresów, wydatków, sprzątania, planowania itd.

Od czego zacząć?

 

Na początku warto uświadomić sobie, że minimalizm nie polega na liczeniu posiadanych przedmiotów ani prowadzeniu ascetycznego trybu życia. Chodzi o zmianę podejścia do rzeczy – mają stać się one narzędziami, a nie celem samym w sobie. Problemem nie jest samo posiadanie, lecz nadmiar rzeczy i chaos, który tworzą wokół nas, nadmierne przywiązanie emocjonalne do przedmiotów oraz kierowanie się lękiem przed wyrzuceniem, bo dana rzecz „może się jeszcze przydać”.

O tym, że jesteśmy otoczeni nadmiarem rzeczy, świadczy m.in. to, że wokół nas ciągle panuje trudny do opanowania bałagan, często coś gubimy, nasze szafy są wypchane do granic, mamy w domu miejsca, do których „boimy się” zajrzeć.

Jeśli chcemy zacząć funkcjonować inaczej, kluczowe jest dokonanie zmian w myśleniu. Zamiast powtarzać, że dana rzecz może się jeszcze przydać, warto zastanowić się, czy realnie jest ona używana. Zmiany w myśleniu powinny polegać również na położeniu nacisku na jakość, a nie ilość. Dobrze też otworzyć się na możliwość pożyczania i wymiany.

 

Oto jak, krok po kroku, wprowadzić minimalizm w swoim otoczeniu:

• Dokonanie obiektywnej oceny swojego domu – w tym celu warto spróbować spojrzeć na swoje mieszkanie jak obca osoba. Pomocne może być również wykonanie i obejrzenie zdjęć. Na tej podstawie można dokonać względnie obiektywnej oceny, czy w naszej przestrzeni panuje chaos, czy porządek.

• Określenie celu – każdy z nas może postrzegać minimalizm w nieco inny sposób oraz mieć inne potrzeby, dlatego cele poszczególnych osób dążących do minimalizmu mogą różnić się od siebie. To, co stanowi wspólny mianownik, to: mniej rzeczy, więcej przestrzeni, łatwiejsze życie, mniej sprzątania i szukania.

• Włączenie w swoje działanie domowników – nie powinno to jednak polegać na zmuszaniu innych do podejmowania działań, które nie są z nimi zgodne. Ważne jest natomiast wyjaśnienie domownikom, dlaczego podejmujemy określone kroki. Nie należy wyrzucać lub oddawać rzeczy należących do kogoś innego.

• Porządkowanie – w kwestii porządkowania i pozbywania się rzeczy prekursorzy minimalizmu mają wiele cennych wskazówek i porad. Niektórzy podpowiadają, że stawianie sobie za cel posprzątania od razu całego domu może doprowadzić do szybkiego zniechęcenia. Skuteczniejsze bywa sprzątanie metodą „jedno miejsce naraz”. Możemy czuć się mniej przytłoczeni, jeśli jednorazowo sprzątamy np. jedną szufladę, a nie całą szafę czy sypialnię. Dobrym krokiem jest zupełne opróżnienie danego miejsca oraz jego wyczyszczenie. Kolejnym dobrym działaniem jest podzielenie pochodzących stamtąd rzeczy na cztery kategorie:

 – Rzeczy, które zostawiamy – do tej kategorii możemy zaliczyć przedmioty, które lubimy, używamy i których potrzebujemy.

 – Rzeczy do oddania, sprzedaży i wyrzucenia – powinny się tu znaleźć rzeczy, których nie używamy, które się powtarzają oraz takie, o których myślimy, że być może kiedyś się przydadzą.

 – Rzeczy do naprawy – w tym przypadku częstym błędem jest pozostawianie rzeczy do naprawy i odkładanie jej na następne tygodnie, miesiące, a nawet lata. Warto przyjąć zasadę, że naprawiamy od razu (np. w ciągu tygodnia) lub usuwamy z domu.

 – Rzeczy, wobec których mamy duże wątpliwości – powinny być one umieszczone w tzw. przechowalni wątpliwości, czyli np. w przygotowanym wcześniej kartonie. Dobrze jest określić czas, np. pół roku, po którym się ich pozbędziemy, jeśli wcześniej nie okażą się przydatne.

Podczas tego rodzaju porządków istotne jest poświęcenie uwagi również swoim emocjom. Jeśli jest nam bardzo trudno coś wyrzucić, warto zadać sobie pytanie o to, jaką potrzebę zaspokajamy, zachowując te przedmioty i czy nie możemy zaspokoić jej inaczej.

• Odpowiedzialne pozbywanie się rzeczy – warto pamiętać o tym, że dana rzecz dla jednej osoby może być śmieciem, a dla drugiej skarbem. Należy więc rozważnie przemyśleć, czy nadaje się ona do oddania potrzebującym, sprzedania lub recyklingu.

• Ustalenie miejsca dla określonych przedmiotów – duży chaos tworzą rzeczy, które nie mają swojego stałego miejsca. Warto je określić i pilnować, by trafiały tam, gdzie mają być.

• Uproszczenie codziennego życia – dobrze jest uporządkować i umiejscowić rzeczy tak, by mieć do nich łatwy dostęp, np. ubrania, których używamy najczęściej, położyć na półkach znajdujących się na wysokości naszych oczu.

• Szybkie eliminowanie „ognisk bałaganu” – odkładanie czegoś nie na swoje miejsce tylko „na chwilę” często jest początkiem tworzenia się bałaganu. Lepiej jest od razu segregować gazety, pocztę, drobiazgi itd.

Minimalizm a tryb życia

 

Założenia minimalizmu nie koncentrują się jedynie na namacalnych przedmiotach, lecz również na pozbyciu się z życia niepotrzebnych działań i ograniczeniu codziennej gonitwy. Minimaliści kładą nacisk na to, by robić to, co konieczne i to, co czyni nas szczęśliwymi. Celem jest wygenerowanie czasu na to, co naprawdę chcemy robić. W tym celu warto:

• Zredukować liczbę obowiązków – pomocne będzie zapisanie wszystkich swoich obowiązków i wybranie tych najważniejszych. Sporządzając listę, należy uwzględnić wszystko to, co zajmuje nasz czas, np. obowiązki zawodowe, domowe, naprawy, wolontariat, sprawy związane z opieką nad dziećmi itd. Takie listy mogą nam pomóc uświadomić sobie, jak łatwo godzimy się na różne zobowiązania, które później sprawiają, że nasz dzień jest wypełniony po brzegi i nie mamy czasu na robienie tego, co naprawdę chcemy. Oprócz redukcji obowiązków i zyskania czasu na czynności, które czynią nas szczęśliwymi, warto zostawić sobie czas zupełnie niezaplanowany.

• Oczyszczenie planu dnia – mowa tu przede wszystkim o zredukowaniu liczby spotkań, które i tak ostatecznie uznajemy za stratę czasu oraz o rozsądnym umawianiu się na kolejne. 

• Redukcja listy rzeczy do zrobienia – listy zawierające dziesiątki punktów do zrealizowania danego dnia bywają przytłaczające, dlatego minimaliści sugerują ich uproszczenie. Na naszych listach nie powinny znajdować się rzeczy, których tak naprawdę nie damy rady zrealizować w ciągu jednego dnia. Lepiej jest skoncentrować się na mniejszej liczbie zadań, które rzeczywiście mają wpływ na nasze życie.

 

Współczesny konsumpcjonizm nierzadko prowadzi nas do poczucia przeciążenia i zagubienia oraz do kryzysu. Kryzys ten można rozpatrywać zarówno w kategoriach finansowych, jak i niedostatku czasu, spokoju i poczucia sensu. Konsumpcjonizm stanowi również duże obciążenie dla naszego środowiska. Odpowiedzią na ten problem jest minimalizm. Nie oznacza on jedynie ograniczenia liczby rzeczy, ale także zmianę myślenia oraz skoncentrowanie się na tym, co jest dla nas wartościowe. Minimalizm to spokój w mieszkaniu, ciele i umyśle. 

 

 
Bibliografia:

Babauta L., Minimalizm, Gliwice 2013.

Mularczyk-Meyer A., Minimalizm po polsku, czyli jak uczynić życie prostszym, Wołowiec 2014.