Reagujmy na wszelkie przejawy przemocy w świecie wirtualnym i rzeczywistym

Reagujmy na wszelkie przejawy przemocy w świecie wirtualnym i rzeczywistym

Tadeusz Pulcyn

Z Pawłem Boguszewskim, prezesem Fundacji „Całym Sercem-Nadzieja”, społecznym kuratorem sądowym i mediatorem z wieloletnim doświadczeniem, także detektywem zajmującym się osobami zaginionymi – w drodze na spotkanie w jednej ze szkół na Pomorzu rozmawia Tadeusz Pulcyn.

Kto najczęściej i z jakimi problemami do Pana dzwoni?

Zwykle są to rodzice, którzy zauważyli, że ich dziecko uzależnia się od środków psychoaktywnych, od komputera czy innych urządzeń ekranowych. Pytają: jak reagować? Często też o pomoc proszą młodzi użytkownicy wspomnianych urządzeń, uwikłani w sprawy dotyczące przemocy, hejtu, ucieczek z domu. Staram się konstruktywnie reagować w tym zakresie jako detektyw z ponad 13-letnim stażem, społeczny kurator sądowy od 23 lat, mediator i edukator, który na co dzień słucha, analizuje i pomaga zrozumieć, co naprawdę dzieje się aktualnie w środowisku dzieci i młodzieży. 

Pracuję m.in. w klasach szkolnych; prowadzę warsztaty, rozmawiam z uczniami indywidualnie, wspieram nauczycieli w rozwiązywaniu ich problemów oraz organizuję pomoc psychologiczną dla uczniów, których problemowe zachowania wynikają często z braku poświęcania im dostatecznej uwagi, z emocjonalnego zaniedbania. 

 

Dajmy przykład Pana aktywności

Rodzice zgłaszają, że ich dziecko zostało skrzywdzone przez kolegów, jest przez nich hejtowane, marginalizowane w świecie wirtualnym i realnym poza domem, a w domu jest opryskliwe i nienawistne wobec najbliższych. Co robić? Po dłuższej rozmowie i zobrazowaniu licznych wydarzeń dochodzimy do wniosku, że tak naprawdę problem związany z zachowaniem dziecka jest wielowymiarowy, złożony. Bywa, że rodzice dziecka są po rozwodzie i owszem, dbają o nie w sensie materialnym, lecz nie okazują empatii, ciepła, wsparcia, co prowadzi je do głębokiego poczucia osamotnienia i pustki. Dzieci szukają więc miejsca, gdzie mogą odreagować swoje deficyty, rozładowywać emocje. I często są to środowiska toksyczne, zdolne do zachowań nagannych, ryzykownych i szkodliwych. Staram się i podczas interwencji telefonicznych, i podczas warsztatów z rodzicami przekazać, że w zaistniałych sytuacjach kryzysowych nie zawsze chodzi tylko o naprawienie zewnętrznego świata dziecka, ale często o naprawienie uchybień w najbliższym jego otoczeniu, w rodzinie, w osobistych relacjach. Rodzice często zupełnie nie znają swoich dzieci. Zapewniają synowi dach nad głową, i – jak to się mówi – wikt i opierunek, organizują mu nawet tak zwane zajęcia rozwojowe, ale nie potrafią wymienić imion jego kolegów. Nie wiedzą, kto jest wychowawcą córki, jaki przedmiot jest jej ulubionym. Gdy pytam rodziców, czym się ich dziecko interesuje, odpowiadają, że „coś robi na TikToku”. Nie wiedzą, z kim ma kontakty.

Krótko mówiąc, podczas spotkań w szkołach wyjaśniam m.in., dlaczego rodzice dziecka skrzywdzonego powinni starać się otoczyć je prawdziwą troską. Źródłem większości przypadków – gdy dzieci są krzywdzone w grupach koleżeńskich (także rówieśniczych hejterów) – są w istocie zaburzone relacje rodzinne krzywdzonych, ale również tych, który krzywdzą. 

 

To brzmi książkowo

Nie jest to jednak wiedza teoretyczna. Prawie codziennie rozmawiam z uczniami, rodzicami i nauczycielami. Po spotkaniu ogólnym jestem do dyspozycji uczniów, którzy chcą rozmawiać o swoich bolączkach twarzą w twarz. Ich problemy bywają porażające – od doświadczeń molestowania przez osoby bliskie po doświadczenia raniącego hejtu. Jeśli idzie o hejt – dziś prawie wszechobecny – to często zaczyna się bardzo niewinnie od okazjonalnego żartu, od „śmiesznego” filmiku czy zdjęcia opublikowanego w internecie dla beki – jak mówią młodzi – dla małej grupy odbiorców, która potem lawinowo się powiększa. I oglądający dodają do humorystycznych obrazów swoje komentarze, które z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc są coraz mniej zabawne. Powstają w ten sposób memy krzywdzące, niszczące, które często przedstawiane w nich osoby doprowadzają do urazów psychicznych (depresji, lęków, niskiej samooceny), izolacji społecznej, a w skrajnych przypadkach – myśli i prób samobójczych. Czasem także powodują agresję, która prowadzi do zaburzeń psychosomatycznych. 

Niekiedy zgłaszający się do nas po pomoc rodzice chcą wiedzieć, dlaczego ich dziecko jest agresywne wobec otoczenia (bije rówieśników, reaguje krzykiem na uwagi dorosłych). Po wnikliwym przyjrzeniu się przedstawianym zdarzeniom, często okazuje się, że dziecko cierpi, jest dotknięte autyzmem albo innym zaburzeniem pracy mózgu, które wpływa na specyficzne postrzegania świata, co skutkuje trudnościami w interakcjach społecznych. Dziecko reaguje kompulsywnie, bo inaczej nie potrafi. W takich sytuacjach pomaga diagnoza, wsparcie specjalistów, niekiedy przydaje się zmiana szkoły, żeby z dziecka zdjąć łatkę „agresora”. Spora grupa rodziców nie widzi potrzeby diagnozowania ich dzieci. Uważają, że szkoła powinna sobie z nimi poradzić, nie dopuszczają myśli, że ich dziecko ma trudności rozwojowe. 

A wracając do uczniowskiego hejtu, to najczęściej zaczyna się tak, że niezauważane przez dorosłych i rówieśników dziecko chce po prostu zaistnieć na Instagramie czy TikToku. Nagrywa m.in. o sobie „odważne” filmiki, za które na początku dostaje lajki, ale nie zdaje sobie sprawy z tego, że ten sposób zwrócenia na siebie uwagi może się skończyć dla niego boleśnie.

 

Jak w przedstawianych przez Pana sytuacjach powinni się zachować dorośli, którym zależy na dobru dzieci?

W sprawach uczniowskich konieczna jest współpraca rodziców z nauczycielami i wychowawcami. Jestem wdzięczny nauczycielom, którzy z prawdziwą troską pochylają się nad uczniami. Nawet wtedy, gdy na nic się nie skarżą. Tak było w przypadku 13-letniej uczennicy. Cichej, stojącej zawsze na uboczu. Najpierw ktoś jej zrobił zdjęcie, niby dla żartu, i wrzucił na grupę klasową. Wystarczył jeden komentarz – „Nowy boss kebaba. Zamawiam dwie porcje smalcu” – żeby ośmieszyć dziewczynkę. Niepokojące jednak w tym zdarzeniu było to, że gdy wychowawczyni zainterweniowała i porozmawiała z mamą stygmatyzowanej uczennicy, ona uważała, że córka przesadza, że niepotrzebnie panikuje.

Czasem jednak nauczycieli zaskakują wydarzenia szkolne, umykają ich kontroli. Tak było w przypadku uczennicy, która otrzymywała na TikToku m.in. takie zadania: „Nie uśmiechaj się i nie mów nic przez cały dzień, i pomaluj sobie oczy jak trup. Zrób selfie. Hashtag: martwy cień”. Jak się okazało, adminem czatu grupowego był rówieśnik i kolega z klasy nastolatki; wzorowy uczeń, lubiany przez dzieci. Dyrekcja szkoły nie dowierzała zaistniałej sytuacji, ale zareagowała odpowiednio. Grupa hejterska została zlikwidowana, dowody zabezpieczone. Psychologowie rozpoczęli pracę z klasą. Dziewczynka, która z powodu stosowanej wobec niej przemocy miała myśli samobójcze, chodzi na terapię. Opieką specjalistów objęto także ucznia – admina grupy.

Chcę tu przy okazji mocno zaakcentować, że obrazowanym przeze mnie problemom można przeciwdziałać poprzez szeroko zakrojoną, adresowaną zwłaszcza do rodziców, profilaktykę. Oni, mając lat 30-40-50 widzą zagrożenia w otoczeniu swoich dzieci z perspektywy lat ich dorastania, kiedy na osiedlach kłębili się dilerzy narkotyków. Nie mają świadomości, że ich dziecko (spokojne, bezkonfliktowe, kreatywne) „siedzące” przed ekranem komputera – stale narażane jest na ataki świata przestępczego.

Rodzice dzisiejsi często odstępują swoje uprawnienia i obowiązki internetowi, rezygnują z relacji z dzieckiem. Jeśli nie utwierdzają dorastającej córki w przekonaniu, że jest dla nich ważną osobą zasługującą na szacunek i uznanie, to ona szybko znajdzie w wirtualnym świecie kogoś, kto zapewni ją, że jest wspaniała pod każdym względem. Nawiążą ze sobą relacje, które mogą okazać się dla dziewczyny zgubne, wręcz bardzo niebezpieczne. 

 

Są dowody na to, że Pana praca z dziećmi, rodzicami i nauczycielami jest skuteczna?

Na niwie profilaktyki w pojedynkę niewiele można zrobić, ale wespół z rodzicami i nauczycielami, którzy coraz częściej realizują rekomendowane programy profilaktyczne – można uzyskać oczekiwane skutki. Ja w tym zakresie służę swoim doświadczeniem edukatora, kuratora i mediatora. Gdy młody człowiek odsłania przede mną swoje problemy, które wykraczają poza moje kompetencje, przekazuję go w ręce specjalistów. Ale nigdy nie pozostawiam dziecka samemu sobie. Kiedyś zadzwoniła do mnie nastolatka, opowiadała o sobie bardzo niespójnie, co jakiś czas powtarzając: „Nie mam już siły żyć”. I  nagle się rozłączyła. Próbowałem oddzwaniać do niej, ale bez skutku – nie odbierała. Mając podejrzenie, że dziewczyna chce odebrać sobie życie, natychmiast udałem się na komisariat policji i przekazałem policjantom to, co usłyszałem. Funkcjonariusze dotarli do tej młodej osoby i objęli ją odpowiednim wsparciem. Tego typu interwencje to nie są czyny bohaterskie; nie wyniosłem na rękach dziecka z płonącego wieżowca, nie pokazali tego w telewizji, ale mam satysfakcję, że moja interwencja była skuteczna. To, co robię, traktuję przede wszystkim jako zobowiązanie do przeciwdziałania przemocy. Dzisiaj przemoc ma szeroką definicję. Można się z nią spotkać prawie wszędzie. Apeluję więc: Reagujmy na wszelkie przejawy przemocy w świecie wirtualnym i rzeczywistym.

 
Więcej na temat programów rekomendowanych na stronie:

programyrekomendowane.pl

 

Fundacja „Całym Sercem-Nadzieja” – z siedzibą w Chajętach pod Warszawą – zajmuje się szeroko pojętą profilaktyką m.in. ryzykownych i dysfunkcyjnych zachowań, które prowadzą do izolacji, wykluczenia społecznego, rozpadu rodzin, utraty zdrowia (zwłaszcza psychicznego), a nawet życia.

Organizacja ta w ramach działalności programowej oferuje warsztaty i spotkania edukacyjne dla dzieci, nauczycieli oraz rodziców i opiekunów oraz spotkania w duchu dialogu mediacyjnego, którego celem jest zdefiniowanie problemu, rozładowanie emocji, wypracowanie satysfakcjonujących rozwiązań, ugody, zamiast – na przykład – rozstrzygnięcia sądowego. 

Fundacja działa aktywnie na terenie całej Polski, angażując się we współpracę ze szkołami i innymi placówkami oświatowymi, oferując im merytoryczne wsparcie w m.in. w uczniowskich sytuacjach przemocowych w aspekcie fizycznym, psychicznym i seksualnym.