Gdy zamilknie dzwonek

Gdy zamilknie dzwonek

Katarzyna Bocheńska-Włostowska

 

Czerwiec, każdy dzień przybliża nas do wakacji i refleksji na temat minionego roku szkolnego. Nawet jeśli jesteś nauczycielem kochającym swój zawód, to w czerwcu pracujesz w napięciu i nieco musisz się zmotywować, skupić, by wytrwać, by nie zrobić żadnego błędu, który zaważy na czyimś losie, a Twój uczeń potraktuje go jak furtkę do nadużyć…

Jestem w zawodzie ponad trzydzieści lat, ciągle kocham to, co robię, ale coraz więcej wysiłku muszę wkładać w to, żeby moim uczniom chciało się chcieć uczyć. Z biegiem lat nauczyłam się iść na kompromisy, ale tylko do takiego momentu, kiedy nie szkodzi to uczniom i mnie. 

W trakcie roku szkolnego pracuje się trochę w amoku. I wierzcie albo nie, nie pamiętam, bym jakiegoś dnia kończyła pracę wcześniej niż po 21.00. Lekcje często od 7.10 do 16.00, potem narady, klasówki, materiały na kolejne zajęcia, odpisywanie na emaile w Librusie, bo w trakcie lekcji nie ma na to czasu. W wolne dni nadganiam zaległości z pracy. Czasami mam wyrzuty sumienia, że swoim dzieciom poświęcam mniej uwagi i ofiarowuję mniej cierpliwości niż swoim uczniom. Mój mąż nie widuje mnie powracającej od kosmetyczki, a jedynie wyłaniającą się spod sterty wypracowań. To jest jedyny zawód, w którym finansujesz sobie i swoim uczniom sama wiele rzeczy. Ciągle coś kradniesz z domu i nosisz do pracy, i nie jest to żart z Tik Toka. 

Kiedy przychodzi czerwiec i wakacje, przed oczami stają ci lekcje i uczniowie, zastanawiasz się, czy zrobiłabyś coś lepiej? Czy dałaś z siebie wszystko? Czy nie za często popadałaś prywatnie w frustrację? Czy udało ci się nie przenieść prywatnych problemów do klasy? Czy to, że nie brałaś już 5 lat zwolnienia L4, mimo wyczerpania, nie położy się cieniem na twoim zdrowiu? Czy to, że w domu musiałaś się odizolować od problemów rodziny, że oddaliło cię to od nich? Pytań jest ogromnie wiele. 

Przyglądasz się kupce wstydu, czyli nieprzeczytanym książkom odkładanym na wakacje i w głębi duszy masz nadzieję na to, że dasz radę nadrobić wszystko w wakacje, chociaż wiesz, że w sierpniu i ukradkiem w lipcu, będziesz ślęczeć nad klawiaturą i stukać kolejny brulion z zadaniami dla uczniów, stworzysz grę albo karty metafory, by można by uatrakcyjnić tym lekcje. W wakacje nie wyjdziesz z roli nauczyciela, przyglądać się będziesz dzieciom na wakacjach i zastanawiać nad ich bezpieczeństwem chociaż nie są twoje ani z twojej klasy, taki nawyk albo – jak kto woli – skrzywienie zawodowe. 

Czasami pomarzysz, by wyłączyć telefon, ale nauczyłaś się w tym zawodzie być do ciągłej dyspozycji. Bo w końcu niekończące się zastępstwa, rodzice uczniów, którzy pilnie szukają z tobą kontaktu, nauczyli cię, wytresowali do czujności. Trochę zwolnisz i uznasz, to za dar z nieba. W zasadzie nie marzysz o dalekich podróżach, wystarczy ze zmienisz na kilka tygodni nieco rytm życia i wypełni cię błogość. Pomalujesz ściany w mieszkaniu, usiądziesz wieczorem na balkonie, i celebrować będziesz mindfullness. I w tym spokojnym trwaniu znów najdzie cię ochota na zapisanie się na kolejne studia, bo przecież wiedzę trzeba aktualizować i nie przeczuwając jak szybko zgotujesz sobie kolejne obowiązki od jesieni. Twoja rodzina z politowaniem pokiwa głowa i powie „matka znowu?”.

Kiedy zamilknie dzwonek, nie przestaniesz być nauczycielem, to nie ten zawód, zmienisz tylko barwy na letnie, tak dla niepoznaki, ale nie wyjdziesz ze swojej roli.