Ekologia w praktyce – dzieci to lubią!
Katarzyna Pasternak-Ukleja
22 kwietnia Organizacja Narodów Zjednoczonych ustanowiła Międzynarodowym Dniem Matki Ziemi. Każdy dzień naszego życia powinien być takim świętem. Należy pamiętać, że drobne, codzienne zmiany mają ogromny wpływ na planetę, jeśli staną się nawykiem, a nie tylko jednorazową akcją. Dlatego też edukacja ekologiczna dzieci powinna odbywać się systematycznie w ciągu całego roku szkolnego, niezależnie od kalendarza świąt.
Każda okazja jest ku temu dobra, czy będzie to Dzień Teatru, Dzień Sportu, czy Święto Czekolady. Chcemy przecież wypracowania zmian na stałe. Dlatego należy uczyć zmiany sposobu myślenia, który zmierza w kierunku pozytywnej wizji przyszłości i dotyczy nas wszystkich. Chcemy być zdrowi. Chcemy oddychać czystym powietrzem. Chcemy cieszyć się pięknem przyrody. Chcemy rozsądnie wydawać pieniądze. Wspólne cele łączą, motywują do działania. BĄDŹMY więc EKO!
E – jak edukacja
Edukacja ekologiczna dzieci powinna opierać się na pozytywnych emocjach. Nie budujmy w dzieciach strachu i lęku o ich przyszłość, lecz uwierzmy w ich energię i entuzjazm. Rolą nauczyciela, wychowawcy jest stworzenie takich warunków, aby nauka o środowisku naturalnym była rzetelna, systematyczna, inspirująca. Dzieci w trakcie pracy nad rozmaitymi projektami uczą się wytrwałości, współpracy, komunikowania, pomysłowości, zdolności dostosowania się do różnych okoliczności i nowych faktów. Nie inaczej jest w przypadku edukacji ekologicznej. Dodałabym jeszcze jedną istotną umiejętność, mianowicie zdolność do zadziwiania się światem. Celem takiej edukacji jest, aby dziecko zrozumiało i doświadczyło, że jest częścią świata i żeby miało radość z przeżywania tego. W nauce o środowisku, o ochronie przyrody chodzi też o integrację uczniów w zespole, o zrozumienie, że wspólny cel jednoczy. Razem możemy więcej.
Ekologia w dosłownym tłumaczeniu z greki oznacza „naukę o domu”. Wszyscy pragniemy domu pięknego i bezpiecznego. I do tych emocji także warto nawiązywać w trakcie edukacji. Ekologia to nauka, która bada wszystkie zależności pomiędzy organizmami zamieszkującymi nasz świat: ludźmi, zwierzętami i roślinami. Bada, uświadamia zagrożenia, buduje równowagę środowiskową. Ludzie już dawno zrozumieli, że rozwój cywilizacji, choć bardzo ułatwia nam życie, niszczy przyrodę. Dlatego postanowili temu przeciwdziałać. Obecnie ochrona środowiska jest koniecznością, nie zaś wyborem.
K – jak kreatywność
Wycieczki do lasu dają dziecku przede wszystkim przestrzeń do uważnego spojrzenia na otaczającą przyrodę. Tylko w realu dziecko wejdzie w relację z naturą naprawdę. Żadna gra interaktywna, zabawa z wykorzystaniem tablicy multimedialnej, film w szkolnej sali tego nie da. Na świeżym powietrzu dziecko staje się bardziej aktywne, to jego natura. Budzi się jego ciekawość. Ja co roku towarzyszę odkryciom i emocjom dzieci w lesie. Idealnie byłoby być z nimi tam o każdej porze roku. Na takich zajęciach dzieci angażują wszystkie swoje zmysły. Szukają skarbów, „pakują” zapach lasu do słoika, wykonują mozaikę z leśnego tworzywa naturalnego, odmierzają swój skok i porównują jego długość ze skokami leśnych zwierząt, pokonują naturalną przeszkodę w postaci położonego pnia, obserwują mrówki, wiewiórki, nasłuchują odgłosów ptaków, szukają huby. Zmęczone, dotlenione i szczęśliwe wracają z takich wypraw do domu i pragną kolejnych. Aktywna edukacja ekologiczna, zajęcia przyrodnicze w terenie, choćby na podwórku, w okolicy szkoły, w parku obok, budują więź dziecka z naturą. Zamknięci w szkolnych murach, w domowych ścianach, w osiedlowych blokowiskach, w wielkich miastach, odgradzamy się coraz bardziej od naturalnej, zielonej przestrzeni. Przestaje ona być naszym codziennym doświadczeniem. To błąd. My dorośli przypomnijmy sobie własne dzieciństwo, kiedy większość wolnego czasu spędzaliśmy na dworze i podarujmy emocje z tym związane naszym dzieciom. „Spieszmy się brudzić dzieci w przyrodzie. Tak szybko wracają do smartfonów” – znalezione na FB – bardzo trafne.
W ramach edukacji ekologicznej i polonistycznej proponuję dzieciom pisanie kreatywnych tekstów o baśniowych krainach, w których stare drzewa strzegą tajemnic, a młode szepczą niestworzone historie. Dzieci beztrosko eksplorują las pod kątem literackim i dziwią się, jaki on piękny. „Drzewo to dobry przyjaciel. Zawsze można na nie liczyć. Nie odejdzie, nie zniknie sprzed okna. Zawsze ma dla nas czas. Nigdy na człowieka nie krzyknie. Nawet nocą można na nie patrzeć, gdy sen nie nadchodzi. Zawsze można biec do niego i opowiedzieć mu, co zdarzyło się tego dnia”. (Z podręcznika do klasy 3, Joanna Białobrzeska, Wydawnictwo Didasko.) Zachęcam dzieci do twórczego opowiadania, tak naprawdę o sobie, swoich odczuciach i wrażeniach, wykorzystując kontekst przyrody.
Hotel dla owadów
Do kreatywnych zajęć będzie należała budowa przez dzieci hoteli dla owadów. Taki hotel zazwyczaj składa się z kilku pięter, które są wypełnione między innymi słomą, gałązkami, trzciną, rulonami z suchych liści. W związku z tym, że hotel jest wykonany z naturalnych materiałów, powinien być regularnie „remontowany” – należy wymieniać zużyte elementy, dokładać nowe rurki, mech, szyszki. Stwarza to dobrą okazję do gromadzenia tworzywa naturalnego (praca domowa – spacer do lasu) i obserwacji wielu gatunków owadów. Warto porozmawiać też o niezastąpionej roli owadów zapylaczy i o tym, jaki jest łańcuch powiązań między owadem a życiem człowieka. O ramę z drewnianych listew można poprosić rodziców, tym samym zaangażować ich w działania ekologiczne.
Zielnik miejski
Hala, tundra, sawanna, step, preria to łąki w różnych częściach świata. Są domem dla wielu gatunków roślin i zwierząt, którym dają pokarm i schronienie. Łąki magazynują wodę deszczową dwa razy lepiej niż zwykły trawnik. Mają dużą powierzchnię parowania, więc dobrze chłodzą w upalne dni. Ocieniają też ziemię, która mniej się nagrzewa i nie wysycha. A gdyby tak łąki zastąpiły trawniki w parkach, na skwerach, przy drogach i na podwórkach? Co by było? Jaki masz pomysł? Podaję dzieciom garść informacji i pytam, co z tą wiedzą mogą zrobić. Tak kieruję rozmową, aby pojawił się wątek kosiarki spalinowej, która mocno zanieczyszcza środowisko, w dodatku generując przy tym hałas. Trawniki trzeba regularnie kosić, łąk nie. Tu wystarczy raz w roku. Obok mojej szkoły mamy górkę z kawałkiem terenu zielonego. Proszę mi wierzyć, że dzieciom udało się stworzyć piękny i wielogatunkowy „Zielnik miejski”. Chodziliśmy na dwór, dzieci zbierały różne rośliny, rozpoznawały je, porównując z ilustracjami i opisami w atlasach botaniki, nazywały, tworzyły opis. Okazało się, że w środku miasta rośnie wiele roślin leczniczych – rumianek, pokrzywa, wrotycz, mniszek lekarski, dziurawiec.
Dzieci dużo wiedzą i chcą więcej
Nawet 80% odpadów komunalnych to materiały użyteczne. Właśnie dlatego ich segregowanie jest bardzo ważne. Dzięki temu możemy zaoszczędzić: surowce naturalne, energię, miejsce na składowisku. Zanim zaczniemy z dziećmi rozmawiać o potrzebie segregacji śmieci, należy pobudzić ich emocje, zaintrygować. To nie do wiary, że wyprodukowanie 1 tony papieru wymaga ścięcia 17 dorodnych drzew, prawda? A ile kartek dziennie marnujecie w szkole? Czy moglibyście temu zaradzić? Uwierzycie, że gazeta rozkłada się 5 miesięcy, a aluminiowa puszka 350 lat? Na szczęście za 100 ton makulatury można wytworzyć 90 ton papieru z odzysku. To bardzo dużo, prawda? A wiecie, że rozkład plastikowej butelki wyrzuconej na śmietnisko trwa nawet 500 lat, pięć wieków, pół tysiąclecia? Aż trudno w to uwierzyć? Masz pomysł na ograniczenie zużycia plastiku? Co Ty możesz na to poradzić? Należy zakończyć pozytywną informacją, na przykład taką, że produkty ze szkła nadają się do ponownego przerobu w 100%.
Kiedy zapytałam moje szkolne dzieci (kl.III a, ze Szkoły Podstawowej Didasko w Warszawie) jaki mają pomysł na zajęcia o segregacji śmieci, usłyszałam „Zróbmy akcję!” i tu nastąpiła burza mózgów: EkoStraż (podczas przerw dzieci stoją przy koszach na śmieci i pilnują, czy pozostali uczniowie prawidłowo je segregują, przyklejają naklejki w nagrodę za EkoPostawę), EkoBrzuch – nakarm mnie drobnymi elektrośmieciami (chodzi głównie o zbieranie baterii), EkoPrzeróbki – zorganizowanie EkoWarsztatów plastyczno-technicznych, chodzi o tworzenie zabawek, różnych przedmiotów użytkowych ze śmieci: butelek, pudełek, rajstop, sznurka, torebki foliowej), EkoWers (wymyślanie haseł promujących konieczność segregacji śmieci, wykonanie plakatów, rozwieszenie ich na terenie szkoły). Kreatywności nie można im odmówić. Pracowitości i zaangażowania również. Wspólnie zrealizowaliśmy te pomysły. Jeszcze tylko wspomnę, że dzieci na samym początku musiały ustalić, po co to wszystko robią, jaki mają cel. Było przy tym dużo zabawy, ruchu i śmiechu. Powstały pacynki, pojemniki na ołówki, wazony, świeczniki. „Pamiętaj! Góra śmieci? Nie wyrzucaj, jak leci!” – oto hasło, które towarzyszyło dzieciom przez kilka dni. Nauka nie pójdzie w las.
Uważam, że dzieci w wieku wczesnoszkolnym dużo wiedzą o segregacji śmieci, o recyklingu. Nawet o tym, że niektóre ich ubrania zrobione są z przetworzonego plastiku i że bezsensowny jest pomysł torebki papierowej z paskiem folii na pieczywo. O kompostowaniu i złomowiskach dowiedziały się w szkole przy okazji lekcji o zużytych przedmiotach metalowych i odpadach z gospodarstwa domowego. Wiedzą także, że już nie należy przed wyrzuceniem gnieść puszek i plastikowych butelek, chętnie biorą udział w „systemie kaucyjnym”, a wkładając butelki do automatu, mają po prostu radochę. Ogromne znaczenie ma postawa rodziców. Dzieci są ich kalką. Jeśli rodzic segreguje, dziecko naturalnie też. Poza tym każdy dom ma swoje zasady. Te o ochronie środowiska naturalnego też są wpisane w kodeks rodzinny.
EkoKonferencja
Dzieci chcą być traktowane poważnie. Zorganizowałam w klasie EkoKonferencję. Były trzy panele dyskusyjne, eksperci i audytorium. Dzieci przygotowywały swoje wystąpienie w formie notatki, często w postaci mapy myśli, następnie prezentowały wybrany temat na forum. W jaki sposób możesz ograniczyć zużycie plastiku w swoim domu? W jaki sposób możesz zmniejszyć marnowanie żywności? Jak według ciebie powinny wyglądać ekologiczne zakupy?
Moja rola ograniczyła się do zarządzania czasem. Jakie ekologiczne działania stosują dzieci i ich najbliżsi? Cytuję w tym miejscu dzieci. Planują zakupy, kupują rzeczy z kartki, tylko potrzebne, nie na zapas, z długą datą ważności. Kupują z głową, ale nie kapuścianą. Nie dają się naciągać na promocje. Rezygnują z jednorazowych, foliowych torebek. Wybierają papierowe torby lub noszą domowe, materiałowe. Nie kupują „badziewnych” zabawek. W niektórych sklepach mydlarskich uzupełniają szamponem i mydłem w płynie własny, szklany pojemnik, przyniesiony z domu. Wybierają produkty zapakowane w szkło lub warzywa i owoce luzem, a nie w plastik. Kupują więc keczup, majonez, musztardę w słoiku. Czytają etykiety. Nie chcą spożywać chemii i mięsa z antybiotykami. Kupują jajka od „wolnej kury”. Kupują 8 plasterków sera, a nie cały blok. Dają swojej odzieży drugie życie, to znaczy przekazują młodszym w rodzinie lub sąsiadom. Nie kupują kolejnych ubrań, tylko noszą te, które mają, aż do zużycia. Moja siostra Frania jest Eko. Ze swoich za małych już wełnianych rajstop zrobiła babci opaskę na głowę. Wykorzystują resztki jedzenia do nowych dań, na przykład mamy robią kopytka z ziemniaków, które zostały z wczorajszego obiadu. Piją z bidonu, a nie jednorazowych kubków czy butelek plastikowych. Używają słomek metalowych lub szklanych. Dziwią się, po co w ogóle produkować papierowe, skoro szybko rozpuszczają się w płynie. Nie używają jednorazowych sztućców. Używają papierowych patyczków higienicznych. Mrożą jedzenie na później lub dzielą się ze znajomymi, żeby nie wyrzucać. Rozpoznają znak graficzny, który informuje o tym, że opakowanie nadaje się do recyklingu. „Ekoliść” – ten symbol też znają niektóre dzieci.
O – jak odpowiedzialność
„Otoczeni przez zdobycze współczesnej cywilizacji, musimy wiedzieć, że panami Ziemi to my nie jesteśmy i że nigdy nie zdobędziemy jej do końca. Bez umiaru wykorzystujemy jej surowce, zatruwamy jej atmosferę, przyczyniamy się do ginięcia gatunków roślin i zwierząt, zapominając, jakby istniały siły potężniejsze od wynalazków i możliwości naszej cywilizacji. To żywioły, których człowiek nie potrafi powstrzymać”. (Z podręcznika do klasy 3, Joanna Białobrzeska, Wydawnictwo Didasko.)
Co roku, w edukacji wczesnoszkolnej, proponuję dzieciom temat żywiołów. Ziemia, powietrze, ogień, woda – pracujemy nad tym zagadnieniem projektowo, długo, aż do wyczerpania pomysłów dzieci. Praca w grupach i zespołach, wielowątkowe i bardzo kolorowe plakaty, dobre rady wymyślone i zapisane w formie kodeksów, teksty swobodne na kształt katastroficznej lub fantastycznej wizji przyszłości, rozmowy ku przestrodze, naprawcza burza mózgów, a przede wszystkim praca z tekstami źródłowymi, umiejętne wyszukiwanie informacji i korzystanie z nich. To wszystko ma na celu uświadomić dzieciom, że wszystkie stworzenia na Ziemi zawdzięczają żywiołom życie. Żywioły fascynują i przerażają jednocześnie, dają życie, ale i zagładę. Człowiek wobec żywiołów jest bezsilny. Jest odpowiedzialny za życie na Ziemi, co wiąże się z koniecznością zrozumienia potężnej siły natury.
Jak rozmawiać z dziećmi o żywiołach i o odpowiedzialności człowieka? Nie straszyć. Mówić, że człowiek wobec natury powinien być pokorny, nie arogancki. Że wszystko, co robimy teraz dla przyrody, będzie miało znaczenie dla przyszłych pokoleń. Robi się zabawnie i poważnie jednocześnie, kiedy mówię, że jak Hania będzie miała swoje dzieci, a te dzieci będą miały swoje dzieci, albo, że jak Borys będzie dziadziusiem z wąsem po uszy, to wtedy jego wnukowie i prawnukowie będą korzystać z tego, co my wszyscy robimy tu i teraz. Natura domaga się partnerskiego traktowania, by współistnieć w zgodzie i w harmonii, a nie prowadzić do katastrof. Pokażmy więc dzieciom przyszłą wizję równowagi między naturą, a człowiekiem.
Jak jeszcze uczyć o siłach natury? Pokazać dzieciom siłę odpowiedzialnego, mądrego człowieka:
Ziemia – odpowiadasz za swoją przestrzeń. Zapobiegaj degradacji gleby (zanieczyszczenia metalami ciężkimi i środkami ochrony roślin, wylesianie), mądrze gospodaruj zasobami ziemi (węgiel, ropa naftowa, gaz ziemny, minerały).
Woda – odpowiadasz za czystość wód i racjonalne gospodarowanie jej zasobami, zwłaszcza w dobie zmian klimatycznych.
Powietrze – odpowiadasz za jakość atmosfery (redukcja smogu, emisji gazów), od której zależy zdrowie ludzi i ekosystemów.
Ogień – odpowiadasz za jego niszczycielską siłę (pożary lasów), ale też za źródło ciepła i energii. Wymaga to od ciebie ogromnej ostrożności i kontroli.
Praktyka, czyli bananowy nawóz
Od teorii koniecznie trzeba przejść do praktyki. Zachęcam do stworzenia ogródka na parapecie, bez chemii. Zasadźmy z dziećmi rośliny cebulowe i cebulę dymkę, wyhodujmy natkę pietruszki. Przygotujmy wspólnie w klasie środki naturalne, które odżywią nasze rośliny. Dzieci uwielbiają zadania praktyczne, z użyciem narzędzi, obserwację, a przy okazji dowiedzą się o szkodliwości herbicydów i pestycydów. Proponuję wykorzystać skórkę od banana. Jest ona bardzo bogata w substancje odżywcze, w tym w potas bardzo potrzebny roślinom kwitnącym. Aby przygotować nawóz z bananów należy skórkę od banana pokroić w kostkę, umieścić w słoiku i zalać wrzącą wodą. Tak przygotowaną skórkę pozostawiamy w zamkniętym słoiku na 24 godziny. Po tym czasie powstały roztwór wykorzystujemy do podlewania ogródka. Innym sposobem wykorzystania skórki od banana jest wysuszenie jej, a następnie zmielenie. Powstały proszek mieszamy z ziemią. Przy okazji dzieci uczą się matematyki, obliczeń zegarowych i związanych z temperaturą wody (wrzenie, studzenie, różnica temperatury). Poznają też proces parowania wody (suszenie), porównują pozostawione skórki, obserwują, czy zachodzi proces gnilny czy skórka wysycha. Być może niektóre skórki trzeba będzie wyrzucić, a wtedy niezastąpiona będzie pomoc koleżeńska. Byłoby super, gdyby udało się przynieść dzieciom ręczny młynek do kawy czy pieprzu i takim urządzeniem zmielić suche już skórki. Wtedy pokazujemy, na czym polega oszczędność energii i trening mięśni ręki. Przyjemne z pożytecznym.
Innym pomysłem jest nawóz ze skorupek jaj. Należy je pokruszyć i wymieszać z wierzchnią warstwą gleby. Mamy wspaniałą okazję do rozmowy o wartościach odżywczych jajek i o wapniu, który jest budulcem naszych kości i który dostarczony wraz ze skorupkami, wzmacnia rośliny i zwiększa ich odporność na szkodniki.
Tanim i łatwo dostępnym domowym nawozem są drożdże piekarskie. Drożdże stymulują rozwój systemu korzeniowego, powodują szybszy i bujniejszy wzrost roślin, a dodatkowo działają grzybobójczo. Nawóz z drożdży piekarskich przygotowuje się bardzo szybko i łatwo. Wystarczy zasypać drożdże cukrem, a następnie całość zalać ciepłą wodą i już mamy gotowy preparat do podlewania roślin. Dzieci uwielbiają eksperymenty. Ten z drożdżami powinien być dla nich wyjątkowo ciekawy. Do butelki wsypujemy 2 łyżeczki suchych drożdży, następnie dodajemy 3 łyżeczki cukru i wlewamy 100 ml ciepłej wody, dokładnie zakręcamy butelkę, całość dobrze mieszamy. Wymieszany roztwór odkręcamy, na otwór butelki naciągamy balon. Suche drożdże po zalaniu ciepłą wodą i dodaniu cukru zaczynają być aktywne. Eksperyment z drożdżami, cukrem i ciepłą wodą to klasyczne doświadczenie pokazujące proces fermentacji. Drożdże żywią się cukrem, produkując dwutlenek węgla, który nadmuchuje balon nałożony na butelkę. To doskonała, bezpieczna zabawa badawcza dla dzieci, ilustrująca działanie mikroorganizmów. Dzieci dowiadują się, że drożdże to żywe organizmy (grzyby), które w procesie fermentacji alkoholowej rozkładają cukry na alkohol i dwutlenek węgla. To właśnie produkowany gaz wznosi ciasto lub napełnia balon. Poza tym dzieci zrozumieją poprzez doświadczenie, co to znaczy „rosnąć jak na drożdżach”. Rozwijanie słownika dzieci pojawia się mimochodem, podobnie jak nauka o pojemności (wprowadzamy miarę pojemności jaką jest litr, pół i ćwierć litra, uzupełniając przy tym butelki wodą do wskazanej miary, przelewając ją).
Mali EcoRedaktorzy
Zachęcam także do zabawy w redakcję. Dzieci tworzą czasopismo o tematyce ekologicznej, numer specjalny, zatytułowany „Woda – moda na oszczędzanie”. Pracują w zespołach. Gromadzą materiały o wodzie, piszą tekst o konieczności oszczędzania wody, podają rysunkowe i tekstowe rady, jak można skutecznie robić to w domu, tworzą komiks, którego bohaterką jest Kropelka, rebusy i krzyżówki. Sekcja plastyczna przygotowuje plakaty z hasłami promującymi oszczędzanie wody. Zanim zaczniemy ratować świat, morza i oceany, zacznijmy od własnego podwórka i domu. Należy uświadomić powagę i znaczenie działań człowieka w skali mikro. Proponuję zająć się następującymi danymi: cieknące rury to strata 80 litrów wody dziennie, prysznic zamiast kąpieli to oszczędność do 100 litrów, kapiący kran to strata 17 litrów wody dziennie, sedes to nie kosz na śmieci, spłuczki z regulacją ilości wody to oszczędność do 3 litrów wody przy każdym użyciu, dla samochodu myjnia ekologiczna, a nie szlauch na podwórku, zmywarkę i pralkę włączaj przy zupełnym napełnieniu, zbieraj deszczówkę, podlewaj rośliny w ogrodzie nad ranem lub wieczorem. Odsyłam na www.mpwik.com.pl (Program Edukacji Ekologicznej). Zespoły redakcyjne mogą być różne. Tematów jest wiele: o smogu, o odnawialnych źródłach energii, o górnictwie, o przemyśle i filtrach na dymiących kominach fabryk, o oczyszczalniach ścieków, o elektrycznych lub hybrydowych silnikach, o zagrożonych gatunkach zwierząt, o wycince lasów, o zanieczyszczaniu wód gruntowych itp.
Uczmy, że sama teoria w ochronie środowiska to nic. Musi iść w parze z praktyką. Dajmy dzieciom możliwość doświadczenia, że zwyczajne, małe rzeczy odnoszą wielki skutek. Taki jest sens edukacji ekologicznej dzieci.